WykładowcaOto co widzą me oczy. Nieskrępowane przez czasu okowy. Trójkę nieprzyjazny wykładowców dane ci będzie spotkać…Żaden jednak z nich nie będzie jednakże najbezpieczniejszy niż ty w pełni swojej chwały. To cienie matematyki, automatyki i starego programowania obdarzone życiem i zniekształcone zgodnie z prawami, jakim się uczelnie rządzą…

Link do orginalnego dialogu

…Dojdziesz do więzienia z żalu i płaczu powstałego, gdzie nawet studenckie cienie odchodzą od zmysłów. Zażądają tam od ciebie potwornej ofiary, Najdroższy. By móc w końcu spocząć, zmuszony będziesz unicestwić to, co utrzymuje cię wśród studentów i przestać być wiecznym studentem.

Wiem ,że musisz ukończyć studia, póki masz taką możliwość. Krąg *musi* się zamknąć najdroższy. Nie przeznaczonego takiego życia i praca już zbyt długo czeka na ciebie. Musisz odnaleźć to co zostało ci odebrane i udać się w podróż poza granicę tej egzystencji do krainy ludzi pracujących.

Będę na ciebie czekała w komnatach pracy…najdroższy.

Po tygodniu siedzenia w kontrolkach Telerik postanowiłem zrobić wpis bardziej na luzie. Może napiszę coś o studiach, jutro przecież mam zjazd. Mój głupi wpis o tytułach mgr licencjatach cieszy się taką popularnością. Może to niezły pomysł. W rezultacie poczułem nieodpartą chęć zrobienia wpisu o wykładowcach i studentach. Zatem nie traćmy czasu.

Wykładowcy są źli? Przypominam sobie jak na 5 semestrze studiów wszyscy walczyliśmy z pewnym tyranem. Dla śmiechów cytowaliśmy teksty z Diablo 2

Zaszedłeś tak daleko jedynie po to by nie zdać.Diabeł

Jestem Akara…Na pustkowiu znajduje się “X” musi odebrać wpis

..i przyszedł czas by przyjść na kolejną poprawkę

Takie jest życie. Myślę, że nie ma studiów, na których nie byłoby jakieś dziwnego typa. Zawsze osoba taka staje się, w zależności od stopnia swoich negatywnych działań, albo postacią do żartów, albo kolejnym poważnym powodem do mordu całej ludzkości.

Postanowiłem napisać ten wpis aby zobrazować ten problem z różnych perspektyw.

  • Wykładowca to zło
  • Legendarny wykładowca – stary świat kontra nowy świat
  • Wykładowca znawca sztuki
  • Produkty i przyszli twórcy złego systemu Studenci
  • Po przetrwaniu

Wykładowca tyran - Wykładowca to zło

Biedny student chce zaliczyć przedmiot a wykładowca mu w tym przeszkadza. Oj, to takie biadolenie – zapewne ktoś by pomyślał. Dlaczego studenta nie przywitać z kwiatami i fanfarami z oklaskami? On przecież jest "zajebisty", gdy nic nie robi.

Okej, ale co, jeśli wykładowca nie ma jasnych zasad, źle uczy , sam jest leniem, nie chce mu się przygotowywać materiałów a na końcu semestru i tak wymaga 3 razy więcej wiedzy, niż był sam w stanie przekazać.

O dziwo brzmi to jeszcze normalnie.

System akademicki kuleje, jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy i z własnych doświadczeń wiem, że wszystko sprowadza się do laptopa i mojego własnego geniuszu. Co wydaje się zabawne, gdy się pomyśli, że człowiek idzie na ambitne studia, aby dowiedzieć się czegoś wybitnego, a później praktycznie sam się uczy całego materiału.

Nie chodzi mi jednak o takie zło. Jako przyszły speaker wiem, że przekazywanie wiedzy programistycznej, z cyklu “co to jest obiekt” wymaga czegoś ambitniejszego niż slajd z Wikipedii. Przekazywanie wiedzy nie jest łatwe.

To, o jakim złym wykładowcy my tutaj mówimy.

image

Jestem tym, który towarzyszy każdemu studentowi. Mój głos jest rzężeniem śmierci, ostatnim oddechem w słabnących płucach, ostatnim szeptem niezdającego.

Moim zdaniem zły wykładowca, to taki, który bezpodstawnie "ścina" studenta. Dlaczego? Na pewno nie z powodu niewiedzy.

Są wykładowcy, którzy celowo nie przepuszczają pewnych studentów, gdyż wcześniej na podstawie obserwacji doszli do wniosku, że tych twarzy nie chcą już widzieć w następnych latach.

W takiej chwili ktoś by powiedział.

Wykładowcy mają władzę. Mogą zrobić wszystko studentowi i mogą być bezkarni.

Trochę jest w tym prawdy, ale zależy to też od stopnia naukowego. Im wyższy stopień naukowy, tym bardziej pan wykładowca staje się nietykalny. Swoim tytułem i projektami wspiera i reprezentuje uczelnię. Uczelnia to on, więc trudno by walczył sam ze sobą.

Diablo 2

Zdarzyło mi się na studiach inżynierskich spotkać pewnego małego tyrana, tego samego od cytatów Diablo 2. Przez 2 lata moich studiów organizował egzaminy, w których system oceniania objęty był całkowitą tajemnicą. Wiele osób nie zaliczało i było nawet ciężko określić, dlaczego tak było.

Prace po egzaminach magicznie znikały. Pan wykładowca wyjeżdżał z uczelni zaraz po egzaminie (zajęty jegomość), więc nie można było go o nic spytać.

 

Osobiście sam nie wiem jak zaliczyłem ten egzamin na 9 poprawce (to była przedostatnia poprawka BTW).

Wiem jednak, że w moich ostatnich semestrach na uczelni Pan został doprowadzony do porządku przez samego dziekana, który uznał jego zachowanie za działające na szkodę uczelni.

…i tak wszyscy zdali ten przedmiot, a nawet dokumenty o przyznaniu warunków z tego przedmiotu zostały magicznie cofnięte.

Wykładowca więc nie ma władcy absolutnej.

Same uczelnie wymyślają obecnie ankiety i inne systemy kontrolujące wykładowców. W końcu to też ludzie i mogą nadużywać swojej władzy.

Uczelnie są wiec świadome takiej patologii i w najbardziej krytycznych momentach interweniują.

Co, jednak gdy wykładowca nie stosuje takich praktyk, ale ma chore wymagania.

Jest to bardziej problem zderzenia się nowego świata, gdzie wszyscy z automatu idą na studia i starego świata, gdzie studia były tylko dla wybrańców.

Oto obraz Legendarnego wykładowcy.

Legendarny wykładowca stawia za duże wymagania – stary świat kontra nowy świat

Stary świat jeszcze żyje i wprowadza zamęt w nowym świecie na niekorzyść studentów. Nowy świat nie jest rajem, jest patologią, ale co, jako student możesz z tym zrobić? Ważny jest papier a stare śmiecie nikogo nie interesują.

Na studiach magisterskich w ostatnim semestrze narzekałem na przedmiot SWD, ale on jest niczym w porównaniu z innym przedmiotem, którego na całe szczęście nie mam w swojej specjalizacji.

Otóż na uczelni PJWSTK jest pewien wręcz legendarny wykładowca, jeśli chodzi o swoje tytuły i wiedzę. Chodziłem do niego na wykłady w 2 semestrze. Szczerze mówiąc wykłady zawsze stawały się ciekawsze, gdy zaczął opowiadać o swoich doświadczeniach z programowaniem w latach 70-90.

Szkoda, że jednak to wszystko nie przekłada się na jakość przedmiotu, który prowadzi. Otóż na specjalizacji bazodanowej, na przedmiocie ZSI, na studiach niestacjonarnych każe on napisać kompilator.

Jakby tego było mało to jeszcze każe napisać ten kompilatorw swoim własnym zamkniętym wynalazku. Przedmiot kiedyś trwał dwa semestry, ale został skrócony do jednego.

W wyniku tego cały kompilator, jak i jego części mają być pisane systematycznie w nierealnych do zrealizowania terminach.

Wiecie co, ja w takim momencie uświadomiłem sobie, że przedmiot SWD, na który narzekałem nie był aż taki zły.

Sesja przeciwnik nieznany

Na przedmiocie SWD student ma za zadanie nauczyć się “sieci neuronowych, zagadnień transportowych, algorytmów genetycznych, analizy szeregów czasowych, logiki rozmytej i algorytmu K-Średnich”. Przypominam, że są to studia niestacjonarne. Większość osób na studiach niestacjonarnych pracuje i być może nawet założyła już rodziny. Ilość materiału więc powinna być dopasowana do trybu studiów. Zapomniałem także powiedzieć ,że przedmiot SWD jest prowadzony przez 7 wykładowców więc dokładnie nie wiadomo z czego ma być egzamin. Sesja przeciwnik nieznany. Z przedmiotem SWD mam złe wspomnienia, ponieważ dostałem najpierw informację ,że nie piszę egzaminu ,a potem ta informacja została zaprzeczona.

Jednak przedmiot SWD jest niczym w porównaniu do przedmiotu ZSI. Naprawdę straszne historie słyszałem o tym przedmiocie. Podobno są studenci, którzy 3 raz już podchodzą do tego przedmiotu i nie mogą zaliczyć, i raczej nie wynika to z ich lenistwa.

Naprawdę, aż chce się powiedzieć “hello panie super 50-letni programisto”, jeśli studenci już 3 razy podchodzą do przedmiotu, to może Ty robisz coś nie tak. Skoro 3 razy po kolei poświęcili czas i pieniądze, to raczej chyba chcą zaliczyć ten przedmiot.

Jak dla mnie jest to typowy przykład legendarnego profesora, który widział cały komunizm i być może jest nawet na samym szczycie w hierarchii akademickiej w kraju i na świecie…ale co z tego, jeśli nie umie przekazywać wiedzy.

Pomyślcie, czy wolicie super utytułowanego kolesia, który mówi o swoich zamkniętych wynalazkach, czy osobę, która jest świeżo upieczonym magistrem i wie, co wy musicie wiedzieć aby pójść do pracy, ponieważ technicznie niedawno sam był studentem. Pan hiper, ekstra tytuł ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż debilni studenci (z tego, co pamiętam na jednym z wykładów opowiadał on o tym jak to on prowadzi milionowe projekty programistyczne i nie widzę powody aby kłamał) . Natomiast panu magistrowi może nawet zależy na tym, a byś się czegoś nauczył. Który z tych panów więcej ciebie nauczy.

Ogólnie śmiać mi się chciało, jak od innego wysoko postawionego wykładowcy usłyszałem, że uczelnia PJWSTK jest prestiżowa, ponieważ można tu spotkać właśnie tego legendarnego wykładowcę.

Może i ma on legendarną wiedzę, ale jak 90% studentów, w połowie 3 semestru już grozi warunek, bo mają dwóje za brakujące części kompilatora, to chyba coś tutaj poważnie nie gra.

WCF

Naprawdę ciężko powiedzieć coś na ten temat. Na wykładach z systemów rozproszony trochę się pośmiałem, gdy usłyszałem od niego, że skrót WCF stoi za “Windows Communication Federation” (chociaż zaznaczył ,że może się myli). Jaki to ten WCF jest zły i niedobry, dlaczego nikt teraz nie programuje w CORBA**. Ogólnie te wszystkie SOAPY i RESTY to słabe rozwiązania. A wiecie co Microsoft wymyślił LINQ ale ja 10 lat wcześniej wpadłem na coś podobnego w swoim wynalazku. Tak przy okazji, niektórzy z was w następnym semestrze będą pisać kompilator według mojego pomysłu.

Oj, pamiętam jak wtedy szybko wyjąłem laptopa, aby sprawdzić, czy na mojej specjalizacji nie mam z nim tego przedmiotu.

Przepraszam za taką koloryzacje faktów (wrócił mi złe smaki po CORBA), ale wiecie nie będę kłamał, ten pan jest super i jak tylko odrywa się od swoich slajdów, to zaczyna się robić ciekawie. A z drugiej strony w obecnych czasach JavaScript jest królem jeżyków programowania i niestety ,ale czasy się zmieniają i pewna podejścia technologiczne i językowe także. Web i mobile…Web i mobile.

To w sumie jest smutna historia. Studenci chcą mieć papierek, ale gdy spotkają wykładowcę starej ery, to poziom trudności potęguje się do absurdu. A sam papierek magistra, czy inżyniera w informatyce waży tyle samo. Ja jestem na 4 semestrze i co, że niby jestem lepszy, bo przeżyłem 3 semestr i mam inną specjalizację, dajcie spokój.

Tak jak napisałem wcześniej, to jest bardziej problem starego i nowego świata. W nowym świecie każdy chce mieć papierek , a co mądrzejszy ma już pracę… i wszystko ma iść jak po maśle. Dlatego studenci, nie powiem w tym ja też, wybierają studia kierując się nie ich prestiżem ale tym, czy przypadkiem nie ma tam wykładowców, którzy nie są zbyt wymagający.

Sesja Contra

System dobry, bo uczy, ale też i wymagający oraz niezgodny z obecnymi wymaganiami rynku pracy. (CORBA, chociażby)

No co ten wykładowca sobie myśli, że będziesz siedział nad jego problemem dzień i noc. A jeśli ci nie idzie, to trudno, bo studia nie są przecież dla każdego…przynajmniej 30 lat temu tak było. Teraz trzeba mieć magistra, nawet jeśli będziesz miał zamiar zamiatać podłogi (nie żartuję).

Osiemnastowieczny system edukacji taki zgotował los dla nas wszystkich.

Mam do powiedzenia tylko to : Trium trium tium Żart

Teraz pytanie, czy jeśli ktoś napisze ten kompilator, to będzie mądrzejszy?. Abstrakcyjnie mówiąc tak, jednak ponieważ będzie on napisany w jego wynalazku, wiedza ta sama w sobie będzie kompletnie bezużyteczna. Nie będziesz mógł się nawet tym wynalazkiem pochwalić na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę.

Ogólnie wiecie co, programowanie na studiach, to w ogóle inny problem.

Czuję, że mógłbym rozpisywać się o problemach studiowania bez końca, a ja chciałem tylko napisać o legendarnym wykładowcy.

Wykładowca znawca mody

Czy za ubiór i kulturę osobistą można dostać dwóję?.

Ktoś mogłyby powiedzieć “Studia nie są od wychowywania ludzi tylko od przekazywania wiedzy i umiejętności”.

Jednak według tej logiki można byłoby przyjść na egzamin na golasa.

Mówimy tutaj o wykładowcach, którzy zostali zapamiętani głównie dlatego, że pewna osoba X nie zdała, ponieważ przybyła na egzamin nieogolona.

O ile może istnieją skrajne przypadki, gdzie student ma rację. Za krawat w złym kolorze nie powinno się dostać dwójki, to jednak w tym wypadku wykładowcy mają zazwyczaj rację.

Sam słyszałem historię, w której koleś nie mógł przystąpić do obrony egzaminu, ponieważ przyszedł w krótkich spodenkach. Wykładowca dał mu jednak szanse i powiedział, że do egzaminu będzie mógł przystąpić, dopiero gdy włoży normalne spodnie.

Czy jest to nadużywanie władzy?. Zależy od kontekstu sytuacji.

Na jednym z wykładów latem jeden ze studentów przyszedł w hawajskich, krótkich spodenkach. Wykładowca go nie wyprosił, ale odwdzięczył mu się gejowskim żartem na jego temat.

W sumie to wszystko, co miałem do powiedzenia na ten temat. Kultura musi być, żadnych krótkich spodenek.

Produkty i przyszli twórcy złego systemu Studenci

Studenci też nie są bezkarni. Współczesny system, nie powiem i mnie też nauczył, że najważniejsze to iść do przodu. Studia mają mnie czegoś uczyć, zwariowałeś. Urodziłeś się wczoraj czy co.

Moje idealne studia uczyłyby mnie JQuery, JavaScript, C#, ASP.NET, ASP.NET MVC modelów biznesowych i tak dalej.

Nie ma co jednak ukrywać, generujemy trochę dziwne społeczeństwo.

Magister, Inżynier, Licencjat. Te tytuły niby nic nie znaczą, ale ile w takim razie człowiek znaczy, jeśli ich nie ma?.

Tak, jak napisałem wcześniej śmiechem żartem, ale nawet do wycierania podłóg musimy być magistrami.

Tendencja ta nie będzie maleć. Będzie rosnąć do poziomu aż sam papierek straci tak na wartości, że będzie mógł przestać istnieć. Wtedy system edukacji zawali się sam w swojej własnej głupocie, nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Studenci to zło. To narcystyczne pokolenie milenium chce mieć wszystko szybko i bez wysiłku. Pieniądze mają same spadać.

“Urodziłem się do wyższych celów wiesz? Tylko te biurowe pierdoły to nie dla mnie. Szlachta nie pracuje. “

Studenci,narzekają na nich wszyscy pracodawcy, wykładowcy, komornicy, politycy, wełniaki-skarpetoteże. A przecież to są osoby, które będą tworzyły następne pokolenia.

Student

Co jest w nich takiego złego. Narcyzm i przekonanie, że się wie lepiej niż wszyscy? Brak skupienia i koncentracji, wynikający z natłoku nowych mediów? A może po prostu lenistwo.

Wbrew pozorom ten problem jest bardziej złożony. Napiszę o nim osobne wpisy.

Studia udowodnią, że jestem mądry, bo każdy je robi. Koleś studia nic tobie nie dadzą. To mam nie studiować?. Bez studiów to nawet nie będziesz mógł pracować w kiosku. To mam studiować, czy nie.? Bo tak wszyscy coś studiują, to ja też będę. A szkoda, bo chciałem spełnić swoje marzenia i zostać nauczycielem w szkółce jeździeckiej, ale studia są ważniejsze, niż moje marzenia. Do mojego marzenia chyba kierunek ekonomiczny będzie pasować.

 

Po przetrwaniu

Po tej wędrówce przetrwałeś wykładowców tranów, wykładowców ze starego świata oraz najgorszego wroga samego siebie.

Czy studia czegoś mogą nas nauczyć?. Czy muszą one być wybiórczo trudne?. A może najlepiej by było, gdyby studia były magiczną poczekalnią odliczającą 5 lat, w której nic się nie dzieje i nic nie trzeba robić, a papierek się dostanie.

Dalsze życie jednak może nie być lepsze.

Na świecie jest pełno “niemiłych” osób. Być może właśnie studia przygotowują nas do takich sytuacji. Być może my tylko histeryzujemy.

W końcu, gdy wszystko ucichnie te “złe” doświadczenia przerodzą się w śmieszne historyjki, które później będą opowiadane w barze przy piwie.

Czasy jednak się zmieniły. Młodzi ludzie wymagają od wykładowcy równego traktowania, a system akademicki miał zawsze swoją hierarchię. Panie z dziekanatu może nie są miłe, ale trudno by żaden inny “urzędnik” komuś pomagał w potrzebie.

By zrozumieć prawdę trzeba przyjrzeć się problemowi z wielu stron. Wykładowcy tyrani istnieją.

Legendarni wykładowcy wydają się nie lepsi, ale są tak naprawdę pamiątkami ze starego świata. Być może dobrego świata.

No i są studenci “nie rusz dupy”, którzy są sami sobie winni.

Cóż może zmienic naturę studenta?