ŻycieSerce NR.1

Co może decydować o twoim sukcesie zawodowym? Ciężka praca? Spryt? Niestety nie tylko. To jak ci wychodzi w jednej sferze życia jest zależne także od innych sfer. Mówiąc krótko nie możesz być mistrzem programowania, jeśli ignorujesz życie osobiste lub go po prostu nie masz.

Praca to nie wszystko. Do normalnego funkcjonowania potrzebni ci są przyjaciele i chwile luzu niezwiązane z programowaniem, czy innym twoim hobby numer jeden. Wiem, że w innych wpisach pisałem jak ważna jest ciężka praca, ale nie będziesz robił tego cały czas. Poza tym co z tego, że osiągniesz sukces skoro emocjonalnie potem umrzesz bo zdasz sobie sprawę, że twoje życie prywatne nie istnieje.

Nie jesteś robotem i nawet nie próbuj nim zostać. Musisz się z tym pogodzić, że sukces w twoim życiu zawodowym nie przeniesie się na inne sfery życia i uczyni ciebie szczęśliwym człowiekiem.

KobietySerce NR.2 Co może się okazać największą zmorą programisty? Oczywiście jego życie prywatne, a mówiąc konkretnie kobiety. Wszystko wraca do stereotypu programisty, który jest nerdem i dziwakiem. Nie dotyczy to każdego z nas, ale jest to coś o czym warto pomówić.

W internecie jest wiele memów na temat samotności, braku poczucia męskości i przysłowiowego walenia konia. Problem na pewno istnieje skoro jest ciągle ośmieszany w postaci głupich obrazków. 

PorażkaSerce NR.3 Czy masz serce programisty? Zaraz się przekonamy. Istnieje coś, co musisz mieć w swojej niematerialnej formie by przetrwać coś, czego ludzie boją się najbardziej. Porażki.

Moje życie to w pewnym sensie pasmo porażek. Moje pierwsze prezentacje IT pokazały jak bardzo boję się być na scenie. Wiele razy jedno słowo przekreśliło cenną znajomość, która mogłaby dać mi w przyszłości lepszą ścieżkę rozwoju. W życiu zawodowym wiele razy popełniłam błędy, które miały swoje konsekwencje. Kiedyś ktoś powiedział mi prosto w twarz, że jestem żałosny, jeśli myślę, że kiedyś zostanę osobą, która może uczyć innych programowania.

Tyle tego jest. Popełniłem tyle błędów i odniosłem tyle porażek. Gdy przyjechałem do Warszawy nie byłem gotowy na nic. Nawet na sukces w postaci pracy bo słuchałem przez wiele lat o tym jak trudno znaleźć pracę i jak to w tym kraju jest mówiąc po młodzieżowemu zjebane.

MiłośćSerce NR.4 Niedługo będę miał 5 lat doświadczenia zawodowego i mogę się do czegoś przyznać. W swojej karierze miałem dużo momentów, w których moja pasja do programowania prawie umarła.

W takich chwilach czasem się zastanawiam dlaczego w ogóle lubię programować albo co gorsza lubiłem. Wiele razy moja miłość była wystawiana na próbę.

Wiele razy byłem tak wypalony, że rzygałem na samą myśl uruchomienia Visual Studio. Miłość, pasja dobrze ją mieć, ale i ona ma swoje reguły i zasady.

Nie możesz wrzucić serca do jakiejś magicznej maszyny tylko po to, by dostać jakiś wydruk pieniężny. A może właśnie tak trzeba. Przecież za pisanie hobbistycznego kodu nie dostaniesz kasy?

StereotypSerce NR.5 Programista ma pewien swój stereotyp. Nie ma w tym nic złego. Moim zdaniem każdy z nas powinien mieć dystans do siebie. Dlatego umiem żartować nawet z siebie. Same dowcipy o programistach nie są więc takie szkodliwe.

Tak jak wszystko inne, definicja programisty ma pewien swój szablon, do którego inni, a także i my sami się umieszczamy.

No wiecie, że programista ma koszulę w kratę. Ma zapewne okulary bo oślepł od monitora. Zna się na komputerach, ale nie ma pojęcia jak rozmawiać z ludźmi.

Tak siebie postrzegamy i tak mogą postrzegać nas inni ludzie, którzy z programowaniem nie mają styczności. Nie widać w tym niczego złego dopóki nie zjawią się osoby, które zaginają ten stereotyp do absurdu na sposób negatywny.

Stereotyp nie opisuje prawdy. To, że jesteś programistą wcale nie znaczy automatycznie, że jesteś gruby i oglądasz Start Treka, albo grasz w gry z mistrzem gry.

Niestety są ludzie, którzy programistę od razu zaszufladkują jako: ciamajdę, brzydala, ciepłe kluchy, socjalnego idiotę i tak dalej. Programista jest wtedy wiązany ze stereotypem nerda.

PracoholizmSerce NR.6 W poprzednich wpisach mówiłem o tym, jak ważna jest ciężka praca. Z tą ciężką pracą wiąże się także pewien problem. Problem, który jest zawszę osobisty i emocjonalny. Praca jest fundamentem każdego sukcesu, ale może się też stać narzędziem do walki z problemami innego rodzaju. Dlatego, aby wszystko miało sens muszę zacząć od swojej historii.

Rok 2016 nie był dla mnie przyjemnym rokiem. W roku 2015 zacząłem kwestionować swoje marzenia o byciu mówcą oraz “dobrym” programistą.  Rok 2014 był nowym początkiem i również końcem wielu nieprzyjemnych przygód. Rok 2013 był emocjonalną kolejką pomiędzy ludźmi, których wtedy znałem.

W każdym roku pojawiała się jakaś “sprawa”, która zmuszała mnie aby iść dalej, a z nią jakaś forma pracoholizmu. Później ten pracoholizm przemienił się w bombardowanie się różnymi zajęciami tak, abym mógł czymś zająć swój umysł.

Praca więc stała się formą  lekarstwa na bardziej głębsze problemy. Pracoholizm nie wydaje się wielkim problemem, dopóki te lata ucieczki nie zaczną się odbijać na tobie w inny sposób.

WypalenieSerce NR.7 Większość z nas podchodzi do nowego projektu z wielkim entuzjazmem. Niestety z czasem ta pasja gaśnie i wywołuje u nas różne formy obrzydzenia. Większość ludzi nazywa ten stan wypaleniem. Czym ono jednak jest? Zwłaszcza w branży programistycznej.

W swojej karierze zawodowej liczącej już 5 lat wydaje mi się, że wypaliłem się co najmniej ze 3 razy. Nie liczę wszystkich przypadków  ponieważ uważam, że są one w większości czymś normalnym.

Jak się w ogóle wypalamy.